2014-04-29 | Tam gdzie len i glina - działanie się zaczyna

Tuż przed długim weekendem majowym odwiedziłam grupę uczniów z Gimnazjum im. Polskich Olimpijczyków w Ostrowitem. I choć ich temat mógłby wydawać się niepozorny to zapewniam Was, że ta grupa potrafi zaskoczyć - i to bardzo! Poznajcie projekt Tam gdzie len i glina - działanie się zaczyna.

Jak do tej pory najdłużej zastanawiali się nad wyborem tematu. Długo, długo nic, a gdy przyszedł ostateczny termin to pojawili się w bibliotece i z radością oznajmili - "mamy!" :) I tak oto opiekunka projektu, na co dzień pani bibliotekarka, Dorota Bryska wspomina początek tej fascynującej przygody. "Na takie chwile warto czekać" - wspomina z uśmiechem.

Jak zapewniają uczniowie - mieli bardzo dużo przygód. Mają już za sobą maraton nocny podczas którego wyszywali! Zorganizowali spotkanie z paniami, które nauczyły ich haftowania i szydełkowania. Byli u pana garncarza, sami również spróbowali tej trudnej sztuki. "Na początku trudno zapanować nad gliną, ścianki się obalają" - wspomina Weronika Liczbińska. Garnek musieli uformować na kole garncarskim - to tylko wydawało się łatwe! Wykonane przez uczniów garnki będą jeszcze wypalane w piecu, także z niecierpliwością czekamy na efekty ich pracy.

Zainspirowani tym spotkaniem postanowili zbudować swoje koło garncarskie. To był pomysł wszystkich, choć pani Dorota miała wątpliwości. Dała jednak uczniom wolną rękę i przyglądała się ich pracy. Najtrudniejszym elementem był projekt. Długo rysowali jak to ma wyglądać. Zmodyfikowali jednak standardowe koło garncarskie i do swojej wizji zaproponowali wygodną ławeczkę! W końcu przy tak trudnej pracy wygodę bardzo się ceni. A żeby było jeszcze łatwiej - do koła zamontowany będzie także silnik! Przyznacie, że pomysłów to im nie brakuje! :)

Młodzież wydobywała także glinę, ale jak zaznaczają musi być do tego teren podmokły. Glinę trzeba także odpowiednio przygotować. Nie ulepi się od razu z niej garnka. Z wydobytej samodzielnie gliny uczniowie zrobili tabliczki, na których pisali pismem klinowym!

Zespół poznał także tajniki sztuki decupage. Są już specjalistami w tej dziedzinie i chętnie dzielą się swoją wiedzą z młodszymi kolegami. Jest to działanie, które bezgranicznie ich pochłonęło. Prace ich można podziwiać w bibliotece, a część z nich zostanie przekazana na Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy.

W przyszłym tygodniu grupa projektowa odwiedzi muzeum w Turku, gdzie znajduje się pracownia tkacka i ceramiczna. Uczniowie wezmą udział w zajęciach muzealnych, prześledzą historię lnu od ziarenka do włókienka. Będą także próbować swoich sił w pracowni tkackiej. Natomiast w pracowni ceramicznej zajmą się wytworami sztuki użytkowej z gliny. Relacja z tego wydarzenia znajdzie się również na stronie eSzkoły.

Dzisiaj wypiekali chleb. "Rączki umyć, fartuszki pozakładać, a potem zabieramy się do pracy" - tak pani Ewa Andrzejewska zagrzała uczniów do działania. Wsypujemy produkty, mieszamy, mieszamy, wymieniamy się… mieszamy i odkładamy ciasto na bok - aż urośnie.

Żeby nie tracić czasu udaliśmy się do biblioteki, gdzie uczniowie zabrali się do dalszych prac. Panowie chwycili za młotek i wkrętarkę, zabierając się do konstruowania ręcznej maszyny tkackiej, która jeszcze dzisiaj została użyta! Panie natomiast zajęły się tworzeniem biżuterii z nici lnianych. Co więcej - obrały sobie bardzo trudny cel: nauczenie mnie wyplatania. Po krótkim wstępie, cennych wskazówkach i artystycznym doborze koralików powstała piękna bransoletka! Wśród wyplatających znalazły się także uczennice ze szkoły podstawowej, które chętnie nabywały nowe umiejętności.

W międzyczasie powrót do kuchni, żeby wyłożyć ciasto do foremek. Nie zabrakło również sypania ciasta sezamem dla podkreślenia smaku. Formy lądują w piekarniku i patrzymy jak ciasto rośnie w oczach!

Z powrotem do kuchni przyciągnął nas zapach pieczonego chleba, który roznosił się po całym budynku. I kolejny sukces tego dnia - mamy trzy bochenki chleba! Degustacja nastąpi jutro z tego względu, że chleb był za gorący, a godzina już późna. Uczniowie są już umówieni na wspólne śniadanie. Jeden bochenek trafił do mnie - za co bardzo dziękuję! Tak pysznego chleba dawno nie jadłam! :)

Co w eSzkole podoba im się najbardziej? "Chyba to, że nie mamy już wybranego tematu, tylko sami wybieramy to, co najbardziej nam się podoba" - odpowiada Alicja Osowczyk. Mateusz Olęcki twierdzi, że takie lekcje podobają mu się o wiele bardziej - "Jest miło, luźna atmosfera, wszyscy się ze sobą dogadują". Weronika Liczbińska dodaje, że "można tyle samo się nauczyć - na lekcji siedzi się cicho, bo nauczyciel tłumaczy, a my tylko robimy ćwiczenia. A w tym projekcie czujemy się jak nauczyciele - sami dla siebie. Sami dajemy sobie jakiś cel. I tak naprawdę nauczymy się tyle co na samej lekcji, ale jest o wiele luźniej i fajniej".

Poznali także nauczyciela z innej strony - "Pani Dorotka była dla nas panią bibliotekarką, a teraz wiemy, że jest bardziej uśmiechnięta, umie pożartować, poznaliśmy jej wszystkie zainteresowania. Wszyscy siebie poznaliśmy" - podsumowuje Mateusz Olęcki. Sami też uczyli swoją opiekunkę wyszywania! Niezmiernie fajnie jest uczyć nauczyciela i jak zapewniają - pani była pojętnym uczniem i bardzo szybko "chwytała wiedzę".

13 maja 2014 r., podczas podsumowania projektu, uczniowie zaprezentują przedstawienie na podstawie bajki "Jak to z lnem było". Scenariusz oczywiście uległ modyfikacji, a młodzież wcieli się w wybrane przez siebie role.

I tak nasze spotkanie powoli dobiegło końca. I choć wydawałoby się, że haftowanie, szydełkowanie czy garncarstwo to dziedziny, które przechodzą powoli do historii, to tylko pozory. Wciąż są ludzie, tacy jak ta grupa, którzy chętnie wracają do tradycji i nie pozwolą żeby o niej zapomniano. A za pyszny chlebek i naukę wyplatania jeszcze raz dziękuję!

red. Monika Błaszczak

Projekt realizowany jest przez: