2013-08-13 | Bezcennym jest zobaczyć uśmiech na twarzach chorych dzieci

„Jak się uczyć i pomagać, aby mózgiem dobrze władać” to projekt realizowany przez uczniów Gimnazjum w Okonku. Dlaczego taki temat? Od samego początku cel był jeden – chęć połączenia nauki z niesieniem pomocy innym ludziom. Uczniowie chcieli przybliżyć swoim kolegom problemy i potrzeby osób niepełnosprawnych, zarówno fizycznie, jak i intelektualnie. Poprzez swoje działania pragnęli zmienić myślenie i podejście do tych osób. „Są to przecież ludzie tacy sami, jak my” - podkreślają. Pomoc, dobroć, życzliwość, tolerancja – takie hasła znalazły się na ich makiecie. Te wartości starali się także zaszczepić w uczniach swojej szkoły.

Emocji jakie towarzyszyły tej grupie większość z nas nie jest w stanie zrozumieć. Gdy sama organizowałam akcje charytatywne i społeczne myślałam, że nie spotka mnie nic bardziej wzruszającego jak spotkanie z dziećmi z Domu Dziecka. Myliłam się. Zmieniło się to, gdy zostałam zaproszona do wzięcia udziału w akcji dla podopiecznych Fundacji Sprawni Inaczej. Stąd rozumiem co czuli Ci uczniowie, gdy spotkali się z osobami chorymi intelektualnie. I choć są to wspomnienia miłe, chwile dające satysfakcję – to są to chwile trudne, o których trudno nawet mówić.

Oni też o tym mówić nie potrafili. Głos łamał się w połowie zdania. Czym były dla nich spotkania w ośrodkach czy w hospicjum? Na początku były obawy o tym jak zostaną przyjęci. Zdawali sobie sprawę, że reakcje mogą być różne. Bali się także swojego zachowania – „Czy nie będziemy za głośno puszczać muzyki? Czy nie będziemy za głośno tańczyć, skakać? Czy to ich nie urazi? Baliśmy się wszystkiego” – wspomina Danuta Matuszczak, opiekunka grupy. Zespół przygotował dla podopiecznych odwiedzanych placówek spektakl „Romeo i Julia”, w którym do tańca była zapraszana publiczność. Obawy jednak szybko zostały rozwiane. Osoby na wózkach także tańczyły z uczniami, bawili się na swój sposób, ruszali rękami. „Zwłaszcza Pani, która siedziała w pierwszym rzędzie na wózku, bardzo jej się podobało. Cały czas musieliśmy bisować - i tańczyć drugi raz! I śpiewać! Wszystkim tak się podobało” – wspomina ze wzruszeniem Patryk Rodzik. „Tak! Wszystko poszło tak spontanicznie. Mieliśmy łzy w oczach. Ta reakcja była niesamowicie entuzjastyczna” – dodaje opiekunka.


Jakie emocje Wam towarzyszyły? – zapytałam. Nastąpiła dłuższa chwila ciszy. „Myślę, że głównie wzruszenie. Wzruszenie” – słyszę w odpowiedzi. „Nawet jak o tym opowiadamy to czujemy wzruszenie. I wspominamy to niesamowicie – naprawdę coś pięknego. Jesteśmy zaproszeni tam, żeby przyjeżdżać” – podsumowuje Danuta Matuszczak. Uczniowie już kończą szkołę, ale tradycja, którą zapoczątkowali będzie kontynuowana w szkole przez ich młodszych kolegów. 

 

„Siostra zakonna Kinga powiedziała takie zdanie: Nie ważne z czym, nie ważne z jakim programem artystycznym, ale ważne żeby z nimi być. Żeby przyjechać do nich” – wspomina Patryk. Z sali odzywają się kolejni uczniowie - „oni potrzebują kogoś, żeby porozmawiać”.


Zapytałam czy w hospicjum spotkali tylko osoby starsze. Na samo wspomnienie łzy napływały im do oczu. „Niestety nie” – odpowiedzieli łamliwym i cichym głosem. Oliwia Woźnica opowiada o trzyletnim chłopcu  „Gabryś miał rozszczepienie podniebienia. Nie mówi i nigdy nie będzie mówić. Rodzice go tam zostawili, po prostu. Porzucili”. Ci ludzie bardzo często nie mają wsparcia wśród bliskich, rodziny. Są jakby wykluczeni, odrzuceni – z tego względu, że są „inni”. „A wiadomo, że wystarczy czasem pomóc, zainteresować się” – dodaje Oliwia. Ludzie się ich boją, nie wiedzą jak się w ich obecności zachować.

 
 

Czego gimnazjaliści nauczyli się po tym projekcie? Przede wszystkim tego, że osoby niepełnosprawne fizycznie czy umysłowo to są normalni ludzie. Na świecie nie ma tylko ludzi zdrowych. Opiekunka na początku bała się reakcji uczniów na osoby chore. Jak sama przyznaje – obawy te były bezpodstawne. Młodzież zachowała się wspaniale.

Dlaczego postanowili zrobić coś dla osób niepełnosprawnych? Wszystko zaczęło się od wyboru obszaru działań w projekcie – zgodnie ze swoimi zainteresowaniami wybrali anatomię człowieka, w dalszej kolejności układ nerwowy i mózg oraz choroby z tym związane - i w tym kierunku poszli. Spotkali się z psychiatrą, który przybliżył im zarówno choroby tzw. wieku podeszłego (takie jak choroba Alzheimera, Parkinsona czy inne dysfunkcje centralnego układu nerwowego), ale też schorzenia dzieci i osób młodych, związane z urazami okołoporodowymi. Takim przykładem mogą być odwiedzeni przez nich podopieczni Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego, którzy są ludźmi zdrowymi, ale dysfunkcje mózgu powodują, że nie mogą się uczyć w normalnych szkołach.


Wolontariat – to wokół niego młodzież skupiła swoje działania. Odwiedzili m. in. Warsztaty Terapii Zajęciowej w Okonku, Hospicjum w Złotowie czy Szpital Powiatowy w Złotowie. Żeby nie iść do swoich gości z pustymi rękoma, przygotowali świetny spektakl „Romeo i Julia”. Projekt połączył nie tylko różnorodne obszary naukowe, ale przede wszystkim rozwinął w młodych ludziach wrażliwość i szacunek do osób chorych i starszych. Wspaniała grupa, niepowtarzalny projekt i działania, które pozostaną w ich pamięci na zawsze.

red. Monika Błaszczak
foto: Danuta Matuszczak

Projekt realizowany jest przez: