2012-06-12 | Czarownice w przedszkolu

Dreszczyk emocji towarzyszył nam podczas całodziennej wizyty u licealistów z Ostrzeszowa. Uczniowie I Liceum Ogólnokształcącego im. Marii Skłodowskiej-Curie zgłębiają w ramach projektu „eSzkoła - Moja Wielkopolska” wiedzę na temat czarownic. Skąd pomysł – mówi jedna z uczennic Marta Kulig.

 

Najpierw licealiści pod opieką polonistki, pani Anny Szkopek zabrali nas do zaprzyjaźnionego przedszkola, gdzie pytali maluchy o sławną Babę Jagę. Następnie magicznym zaklęciem cała grupa przedszkolaków przywołała do sali dwie czarownice. Najmłodsi byli zachwyceni! Jedna z nich miała stary model miotły, wypleciony z witek. Druga, bardziej nowoczesny miotłolot :) Z ust prowadzącej padło m.in. pytanie o to, do czego czarownicy potrzebna jest miotła?  Na odpowiedź nie trzeba było długo czekać :) Takie pytania spowodowały, że pierwsze lody zostały przełamane praktycznie natychmiast!

Potem licealiści przypomnieli przedszkolakom bajkę o Jasiu i Małgosi. Przedszkolaki w wygodnych pozycjach, na dywanie, z otwartymi buziami słuchali czytanej z podziałem na role historii. Zafascynowane dzieci nie bały się naszych czarownic, siadały im nawet na kolana :)


Kiedy bajka się skończyła, wszyscy zostali zaproszeni do odśpiewania piosenki (o czarownicy oczywiście). Było także wielkie kolorowanie i wspólne tańce. Warto wspomnieć, że dzieci były dosłownie oczarowane naszymi czarownicami :) Zwłaszcza, gdy te pokazywały magiczne sztuczki – kredka, która trzymała się na dłoni. Po chwili dzieci poznały tajemniczy sekret i same „czarowały” kredki :) Wychowawczyni przedszkolaków pani Katarzyna Szkopek-Karwacka powiedziała nam, że dziewczyny mają talent pedagogiczny:

 

Licealistkom zajęcia też się podobały :) Ponownie Marta Kulig:


Potem pożegnaliśmy się z sympatycznymi przedszkolakami i udaliśmy się do leżącego kilka kilometrów od Ostrzeszowa rezerwatu przyrody: Jodły Ostrzeszowskie. Tam wśród ponad 150-letnich jodeł i buków pod opieką leśniczego pana Henryka Skrobacza mogliśmy zobaczyć najcenniejsze okazy tego unikatowego drzewostanu. Przy odrobinie wyobraźni wystarczyło zamknąć oczy, by zobaczyć zbierającą chrust Babę Jagę :) a gdzieś miedzy drzewami mignęła nam chatka z piernika na kurzej nodze. Czuliśmy się jednak bardzo pewnie, bo nad naszym bezpieczeństwem cały czas czuwał Fredzio – jamnik szorstkowłosy pana leśniczego :)


Na deser zostało coś naprawdę wyjątkowego. Cała grupa pojechała do pobliskiego Doruchowa. Tam, w drugiej połowie XVIII wieku, odbył się największy i ostatni legalny proces kobiet podejrzanych o czary. Dla 14-u z nich skończył się tragicznie – śmiercią na stosie. A całą historie opowiedział nam przy ziemiance, w której te biedne kobiety czekały na proces dyrektor miejscowego domu kultury pan Ryszard Mazur.



Na koniec zajrzeliśmy do doruchowskiego kościoła. Przy pobliskiej kaplicy Thielów posłuchaliśmy krótkiej historii zasłużonej dla tej części Wielkopolski rodziny. 

Dzięki za dreszczyk emocji i pouczającą lekcję historii!

red. Monika Błaszczak i Jacek Cerkaski

Projekt realizowany jest przez: