2012-05-25 | Przykręcanie śrubek i smary nie są nam straszne :)

My uczniowie z drugiej klasy, niezłe są z nas wywijasy.
Uczyć się przedmiotów ścisłych lubimy, tylko gdy się dobrze bawimy.
Nasz opiekun, Pani Pawlak pomysłami zaskakuje.
I temat o matematycznym motorze proponuje.
Wszyscy pomysł popierają i do projektu się zabierają.
Agata swój talent na kartkę papieru przekłada.
„Wiśnia” – Kamil do AutoCada.
„Mati” finansami się zajmuje, a Wiktorek części do motoru poszukuje.
Reszta uczniów, Budzyniaków ankietuje i nowinek na MOTOR SHOW poszukuje.

Jest to chyba najlepsze wprowadzenie do relacji ze spotkania z tą szaloną i pozytywnie zakręconą ekipą! Wiersz powstał przypadkiem, w wolnej chwili. Jednak w pełni oddaje pracę tej właśnie grupy.

Takiej pasji nie widzieliśmy już dawno… A widać ją było w oczach dosłownie każdego z nich, całej dwunastki z budzyńskiego gimnazjum. I co ciekawe  - z tej dwunastki  9-ka  to dziewczyny  - faaaanki motocykli. Grupa  projektowa pod opieką pani Katarzyny Pawlak buduje najprawdziwszy motocykl! :)

Jak to się zaczęło…

Nie chcecie matematyki robić... - No bo oni chcieliby coś swojego zrobić” – mówi Katarzyna Pawlak, opiekun projektu. „To ja się śmiałam co, samochód chcecie zrobić? A oni Nie, motor! Zaczęłam się śmiać” - wspomina.

A grupa chciała zrobić coś niezwykłego. „Pani powiedziała, że jest to zbyt ambitny pomysł, żeby to zrealizować” – mówi Weronika Kędzierska. Początkowo nie mogli przekonać opiekunki do swojego pomysłu, ale jak następnego dnia zobaczyła już dwa stojące koła to nie miała wyjścia :)

Motor powstaje w przydomowym warsztacie, który młodym pasjonatom motoryzacji użyczyli rodzice jednego z uczniów . Dotarcie na miejsce  wymaga od budzyńskich gimnazjalistów nieco wysiłku, bo aby prace konstrukcyjne szły do przodu, uczniowie muszą pokonywać parę kilometrów. Radzą sobie jak mogą, a niektórzy (właściwie niektóre)  jak  na miłośników motorowych jednośladów przystało korzystają ze skuterów.


Ten wysiłek jak i wcale nie lekkie prace konstrukcyjne rekompensuje im  otoczenie warsztatu: taras z widokiem na pięknie utrzymany ogród z oczkiem wodnym, małą kaskadą,  fontanną i drewnianym mostkiem. Wierzcie nam, nie chciało się z tego miejsca wyjeżdżać! :)

Tak można pracować, więc niestraszne im szukanie sponsorów, przygotowywanie ankiet i kalkulowanie kosztów. A sił dodają i nastrój poprawiają domowej roboty pyszne placki, sok i świeżutkie truskawki. O ile tutaj widać kobiecą rękę, o tyle w warsztacie rządzą mężczyźni, a właściwie jeden – 15-letni Wiktor Szejner,  który wiedzą i umiejętnościami na temat motocykla mógłby konkurować z niejednym doświadczonym mechanikiem. Mechanika to jego pasja. Zaczęło się od pierwszego skutera, który zaczął przerabiać. Żeby coś trochę ulepszyć, podkręcić. Z naszych rozmów wynika, że po cichu  marzy o tym by w przyszłości mieć więcej wspólnego z motocyklowymi, śrubami i smarami… Ma konkretny plan na życie, wie co chce robić i w jakim kierunku się kształcić. Słusznie! Taki talent nie może się marnować :)


Do podbudzyńskiej Prosny trafiliśmy w momencie łączenia przedniej i tylnej części motocykla.  Zobaczyliśmy jak powstaje złożona z trzech elementów rama, która łączy kierownicę z silnikiem i tylnym kołem pojazdu, a także jakiej precyzji potrzeba, aby te części do siebie dopasować.

W jakim miejscu jest teraz ich projekt? O tym najlepiej opowie Wam sam Wiktor – my nie jesteśmy w stanie tego powtórzyć :)

Wiktor sam pracuje i pracą obdziela innych. Dziewczyny początkowo musiały się dopominać o śrubokręt. Jak same mówią „Lubimy smary. Przykręcanie śrubek i smary nie są nam straszne”. Nie przeraża ich, że się wybrudzą. Wręcz przeciwnie – ona to lubią, zwłaszcza gdzieś w błocie, na torze. To jest pasja, to się po prostu kocha :) I widać to w rozmowie z Oliwią Lisiewicz i Weroniką Kędzierską. Obie chciałyby się przesiąść na crossa, ale rodzice jeszcze na to nie pozwalają. Dziewczyny należą klubu motoryzacyjnego. Wyjeżdżają razem na tory, trenują. Nie jeżdżą po lasach, jest to niebezpieczne. Jeżdżą na zawody, ale póki co tylko kibicują swoim kolegom, którzy biorą w nich udział. One obserwują. Choć już teraz wiedzą, że gdy przyjdzie odpowiedni wiek same w zawodach wystartują. Gdy Oliwia z Weroniką mówią o motocyklach to zapominają o całym Bożym świecie. Oczy zaczynają im błyszczeć, a buzie mimowolnie uśmiechać się. O swoich zamiłowaniach mogą opowiadać godzinami, ale z tych opowieści wynika też jedna rzecz: świadomość tego, że są przepisy i że motocykl może być niebezpieczny.

Nie tylko budują motor, ale wokół świata motoryzacji krążą. Targi i kluby motoryzacyjne to nieodłączny jej element. Inspiracji do tego jak zbudować motor szukali właśnie na targach motoryzacyjnych Motor Show. W marcu na Międzynarodowych Targach Poznańskich cała hala była przewidziana właśnie na jednoślady. Zespół po powrocie zebrał wszystkie uwagi i przemyślenia - tym sposobem pojawił się obraz motocykla :)

Byli również w klubie motocyklowym. Jego członkowie mają stare, zabytkowe motocykle. Ponad to, jak większość takich klubów, działają charytatywnie. Odwiedzają Domy Dziecka, jak jest 6 grudnia to jeżdżą i się przebierają za Mikołaje. Biorą dzieci na przejażdżki. Dzielą się swoją pasją i wspólnie robią coś dla tych najmłodszych, najbardziej potrzebujących.

Widzieliśmy także ile pracy i wysiłku trzeba włożyć w opracowywanie wcześniej przygotowanych i przeprowadzonych ankiet. Czego te dotyczyły? Uczniowie nie tylko chcieli się dowiedzieć czy mieszkańcy Budzynia mają motory i  jakie te mają pojemności. Ale przede wszystkim jakie mają zdanie na temat motocykla. Czy myślą, że to jest niebezpieczne? Dziewczyny od razu to komentują „nie każdy motocyklista nazywany jest dawcą, bo niektórzy jeżdżą po prostu z głową, bez brawury” :)

Mieliśmy również okazję dowiedzieć się co to jest ABS  z opracowywanego również na potrzeby projektu „Słownika motocyklisty”.

Co dalej? Gdy motocykl zostanie zbudowany to pojedzie na stację diagnostyczną. Bezpieczeństwo przede wszystkim! A co stanie się z motorem, gdy skończy się projekt? Opcje są dwie. Wielka Orkiestra Świątecznej pomocy – młodzież przekaże go na licytację albo stworzą kącik motoryzacyjny w Gimnazjum w Budzyniu. „Byłaby to pamiątka po nas. Jakbyśmy mieli swoje dzieci, na wywiadówkę byśmy szli, a tu widzimy nasz projekt” – mówi Wiktor Szejner.

I tak już na zakończenie… Wszyscy byli w doskonałych humorach, bo właśnie od jednego ze sponsorów wpłynęła spora sumka. Po pierwsze dowodzi to skuteczności tych młodych ludzi. Po drugie, chyba najważniejsze, daje dużą dozę nadziei na szybkie ukończenie projektu.

Bez obaw możemy Wam życzyć, aby czas oczekiwania na  prawo jazdy minął Wam jak najszybciej… bo tego, że motor powstanie i będzie Waszą dumą jesteśmy pewni! :)

red. Monika Błaszczak i Jacek Cerkaski

Projekt realizowany jest przez: