2012-05-11 | Spotkanie z czeskim mistrzem szklarstwa - Michałem Zahradnikiem

W okolicach Złotowa jest pełno piasku, a co można zrobić z piasku? Między innymi szkło! :-) Uczestnicy szklanej  - ups :-) - szkolnej grupy projektowej postanowili dowiedzieć się jak szkło powstaje i do czego może służyć. Kto wpadł na ten pomysł? Na nasze pytanie odpowiedź była jednoznaczna: pani Ewa Gmys - opiekunka grupy! A pomysł wziął się - jak mówi pani Ewa - po prostu z życia, z informacji zasłyszanej w radiu. Potem była grupowa burza mózgów, kilka tematów, głosowanie i decyzja: robimy o szkle!

Projektowe działania idą pełną parą. Ich końcowe efekty będzie można znaleźć na stronie internetowej. Ale już teraz widać, że szkoła szkłem stoi… Chociażby na szkolnych korytarzach, gdzie wiele miejsca zajmują tablice wypełnione łatwo tłukącymi się treściami. Na parapetach rzucają się w oczy ręcznie malowane, kolorowe butelki i buteleczki.

Dwunastu szklanych pasjonatów zdążyło także dokładnie poznać historię szkła. Po wiedzę praktyczną cała grupa pojechała do oddalonego o kilkadziesiąt kilometrów Ujścia. W tamtejszej hucie złotowscy gimnazjaliści zobaczyli jak powstaje szkło dla przemysłu i w jakich branżach jest wykorzystywane.


Teraz przyszedł czas na szklane rękodzieło - czyli pokaz kunsztu szklarskiego mistrza, który przyjechał aż z samej czeskiej Pragi. Do Złotowa (na północy Wielkopolski) na zaproszenie pani Ewy Gmys przyjechał pan Michał Zahradnik - mistrz szklarski w 8-ym pokoleniu. Jego fach po czesku to "foukač technického skla", po polsku zapewne - dmuchacz technicznego szkła. Pan Michał jeździ po czeskich szkołach i prezentuje jak się wydmuchuje szkło, opowiada też o jego historii. To samo robi dla uczniów w Niemczech. Do Polski przyjechał po raz pierwszy.

I na ten moment, czyli wizytę pana Michała, zaproszenie do Złotowa dostała redakcja portalu eszkola-wielkopolska. Pojechaliśmy z ogromną przyjemnością, a co nam się udało zobaczyć i usłyszeć możecie zobaczyć sami....

I tu mieliśmy nie lada problem, bo sam pan Michał to jedna wielka i bardzo ciekawa historia. Przy tym także bardzo sympatyczny, kontaktowy człowiek z ogromnym poczuciem humoru i pięknie zakręconymi sumiastymi wąsami... zresztą zajrzyjcie sami: www.sklozam.cz. Tam jest wszystko (po czesku i niemiecku) o tym kim jest, co robi, są też dane kontaktowe. Pomyślcie o zaproszeniu go :-) Naszym zdaniem warto!!!

Na wizycie pana Michała skorzystała dosłownie cała szkoła. Specjalista od dmuchania szkła, choć nie zna języka polskiego, najważniejszych dla swojej prezentacji słów czyli "foukat" - "dmuchać" i "točit" - "obracać" nauczył się w mig. Historię szkła opowiadał więc mistrz Michał trochę po czesku, trochę po niemiecku, trochę na migi. Nikt nie chciał uronić słówka z tego pokazu, na sali było jak makiem zasiał, a gdy padało jakieś fajne czeskie słowo, wybuchała salwa śmiechu, od której mury złotowskiego gimnazjum drżały w posadach. Podczas słownej podróży przez dzieje szkła z przezroczystych rurek powstał piękny przezroczysty koń.

A jak to brzmiało w oryginale posłuchajcie sobie sami :)


Potem szkolny korytarz zamienił się w małą hutę, gdzie każdy uczeń miał okazję spróbować swoich sił przy wydmuchiwaniu szkła. Gość z Pragi przywiózł ze sobą m. in. małą butlę z gazem, większą z tlenem, specjalny palnik i wąskie szklane rurki. Ustawił palnik na specjalnym stoliku, połączył butle z palnikiem gumowymi wężykami i  podpalił palnik. Buchnął biały płomień, a pan Michał wprawnymi spokojnymi okrężnymi ruchami nad płomieniem o temperaturze około 1500 stopni Celsjusza rozgrzewał do białości jeden koniec szklanej rurki. Następnie wręczał ją każdemu po kolei i kazał obracając w rękach dmuchać w jeden koniec. Na drugim zaś miała pojawić się niewielka kula...


Jednym udawało się za pierwszym razem, innym nie. Wtedy było drugie podejście, a niektórzy mieli nawet trzy. Większość udanych prób, tych nieudanych z resztą też ;-), kończyła się głośnym aplauzem. Przy okazji wyrażamy podziw dla cierpliwości pana Michała, bo praktycznie każdemu tłumaczył co i jak zrobić, by kulka była okrągła i w sam raz duża.


Chcemy wspomnieć jeszcze o jednej rzeczy,  mianowicie małej wystawie tego co ze szkła tworzy Michał Zahradnik. Wystawa pojawiła się już w trakcie warsztatów, bo czeski gość przejęty wizytą w Polsce po prostu zapomniał, że przywiózł z sobą kilkanaście wyrobów. Takich małych, szklanych cacek. Czego tam nie było: szklane dzwonki, motocykle na dwóch i trzech kołach, smoki, słonie i wiele innych ciekawych, misternie wydmuchanych, wychuchanych szklanych cudeniek.


Przy okazji warto dodać, że pan Michał wydmuchał kiedyś ze szkła silnik parowy. Dokładnie taki jaki wymyślił w XIX wieku Stephenson i do tego działający! ;-) O czym mogli się także przekonać złotowscy gimnazjaliści.

Fajnie, że to wszystko mogli zobaczyć nie tylko ci, którzy uczestniczą w projekcie, ale cała szkoła. No i my także ;-) Dzięki za zaproszenie, za piękny i pouczający pokaz i pyszny ukraiński barszcz! :-)

red. Monika Błaszczak i Jacek Cerkaski

Projekt realizowany jest przez: